Zapraszamy na rozmowę z trenerem Legionovii, Michałem Pirosem. Szkoleniowiec biało-żółto-czerwonych podsumowuje rundę jesienną i ostatnie miesiące oraz opowiada o przygotowaniach do rundy wiosennej.

Witam Trenerze. Za nami rudna jesienna obecnego sezonu. Jak podsumuje Pan te kilka ostatnich miesięcy pracy z zespołem?

Tuż przed startem rozgrywek powiedziałem, że futbol musi przynosić radość. Zawodnicy, sztab szkoleniowy oraz wszystkie osoby z bezpośredniego otoczenia tej drużyny muszą mieć jasno wyznaczone cele oraz satysfakcję z wykonywanej pracy. Mówiąc za siebie na pewno każdego dnia z przyjemnością przychodziłem do klubu, a postawa zawodników i atmosfera panująca w szatni tylko potęgowały pozytywne nastawienie. Ogromną wartością jest widok zawodników, którzy indywidualnie pracują przed lub po treningu. Jeszcze większą w dzień wolny od zajęć. Obecność zawodników w szatni godzinę lub nawet dwie po treningu to nie jest wyjątek tylko norma. To dowód na to, że mamy radość i czerpiemy przyjemność z tego, że tutaj jesteśmy i co tutaj robimy. Bez tego trudno byłoby osiągnąć wyznaczone cele.

Te sportowe na chwilę obecną nie zostały jeszcze zrealizowane.

To prawda, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby osiągnąć cel zakładany na pierwszą część sezonu. Zajmujemy 7. miejsce, a mamy do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z Jagiellonią, więc wszystko w naszych rękach i głowach. Nie jesteśmy od nikogo uzależnieni i sami decydujemy o swoim losie.

Czy w takim razie wynik osiągnięty przez zespół jest zadowalający? Wśród sympatyków można spotkać skrajne opinie na ten temat. Jedni są usatysfakcjonowani, a drudzy zwracają uwagę na to, że ten wynik mógł być jednak lepszy.

Jesteśmy świadomi tego, że tych punktów mogliśmy zdobyć więcej, niestety nie ustrzegliśmy się błędów. W niektórych spotkaniach zbyt łatwo traciliśmy bramki. Ale to nie oznacza, że nie możemy być zadowoleni z ostatecznego wyniku. Jesteśmy spadkowiczem, z którego po sezonie odeszło 14 zawodników. Na ich miejsce przyszli nowi, ale mieliśmy tylko tydzień wspólnych treningów przed pierwszym meczem w sezonie w Pucharze Polski. Do tego doszła kontuzja Sebastiana Weremki w tym spotkaniu. Żaden zespół z tej ligi nie miał tak ciężkiej sytuacji jak my na początku. Pozostałe ekipy przygotowania do nowego sezonu rozpoczęły już w czerwcu. Trenowały, grały sparingi, testowały – przeszły normalny cykl. My takiej możliwości nie mieliśmy, ale mimo to daliśmy radę. Zdobyliśmy 30 punktów, przegraliśmy tylko trzy spotkania, mamy drugi wynik w lidze pod względem straconych bramek i najlepszy wynik pod względem punktów zdobytych na wyjazdach. Wygraliśmy kilka prestiżowych spotkań. Byliśmy zespołem, który w pięciu kolejnych spotkaniach wyjazdowych nie przegrał, nie tracąc przy tym bramki. Szanujemy to co mamy, bo ciężko na to pracowaliśmy.

Możemy dorzucić do tego również wyróżnienie indywidualne. Andrzej Trubeha zostal wybrany do najlepszej jedenaski rundy jesiennej według tygodnia „Piłka Nożna”.

To tylko potwierdza, że nasza praca jest dostrzegana i doceniana. Na te indywidualne wyróżnienie Andrzeja pracował cały zespół. Niewiele osób wie, że w połowie rundy był duży problem, a wstępne diagnozy mówiły o tym, że nie zobaczymy Andrzeja do końca roku. Klub stanął na wysokości zadania i znalazł inną ścieżkę leczenia niż ta pierwotna, która zakładała kilkumiesieczną przerwę. Andrzej wraz z naszym fizjoterapeutą wykonali niesamowitą pracę. To była walka z czasem. Walka zwycięska, bo po dwóch tygodniach wyszedł na boisko i zdobył bramkę. Swoją determinacją, zaangażowaniem i odwagą zasłużył na te wyróżnienie. Jest młody, ambitny i pracowity. W przyszłości pokaże jeszcze więcej.

Apropos młodości. Kadra zespołu składa się z 26 zawodników z czego aż połowa to zawodnicy o statusie młodzieżowca. Wielu z nich miało okazje zaprezentować się w rozgrywkach III ligi. To duża zmiana w porównaniu do poprzednich sezonów.

Nie ma sensu porównywać się z kimkolwiek z przeszłości. Inne czasy, inne cele, inne okoliczności. Przed objęciem posady trenera pierwszego zespołu, wspólnie z zarządem ustaliliśmy strategię, która zakłada wyszukiwanie młodych zawodników, przygotowywanie ich do rywalizacji na poziomie III ligi, a na końcu promowanie poprzez występy na tym poziomie rozgrywkowym. Monitorujemy rozgrywki IV ligi, ligi okręgowej, a także rozgrywki młodzieżowe. Nie zapominamy oczywiście o naszym zespole rezerw, gdzie na każdym spotkaniu obecny jest ktoś ze sztabu pierwszego zespołu. Trener Dzisiewicz wykonuje świetną pracę z bardzo młodym zespołem złożonym wyłącznie z młodzieżowców. Do tego obserwujemy dwa najstarsze roczniki z akademii, gdzie też jest duży potencjał. Na tej podstawie mamy stworzoną bazę młodzieżowców – po kilkunastu, czasem kilkudziesięciu zawodników na każdą pozycję z roczników 2001-2006 – którzy w przyszłości mogą zasilić szeregi pierwszego zespołu czy zespołu rezerw.

Na początku grudnia odbył się tygodniowy casting dla zawodników o statusie młodzieżowca. Jak wyglądał ten tydzień i czy ktoś z grupy selekcyjnej dołączy do naszego klubu ?

W tygodniowych testach pierwotnie miało wziąć udział 40 zawodników wybranych z naszej bazy. Niestety ta grupa była mniej liczna, ponieważ nie wszyscy otrzymali zgodę na udział w castingu od macierzystych klubów. Doszły też inne historie związane z menadżerami lub aspektami logistycznymi, które pokazują, że boisko to jedna, a świadomość i profesjonalne podejście to druga strona medalu. W ciągu 6 dni zawodnicy przeszli testy motoryczne, wydolnościowe, psychomotoryczne, podstawową diagnostykę medyczną oraz szereg jednostek treningowych monitorowanych przez system SondaSport. Na podstawie wielu danych podejmowane były decyzje personalne. Wszystko było zakończone meczem towarzyskim z IV-ligową Makowianką. Mecz przegrany, ale nie o wynik tutaj chodziło, bo w tygodniu na pewno nie przygotowywaliśmy tych chłopców pod kątem tego konkretnego meczu. Priorytetem była selekcja. Drugi etap zakładał dołączenie młodych zawodników do tygodniowej pracy już z pierwszym zespołem. Ten okres również był zakończony meczem towarzyskim, tym razem z IV-ligową Escolą, w którym wystąpiły połączone siły wyselekcjonowanych zawodników, młodzieżowców z naszych seniorskich zespołów oraz Akademii. Wynik chociaż zwycięski jest mniej istotny. Buduje nas poziom sportowy, jaki zaprezentował ten zespół (złożony z bardzo młodych zawodników).

Czy ktoś z tej grupy dołączy do pierwszego zespołu ?

Tak, ale na nazwiska zdecydowanie za wcześnie. Musimy załatwić wszystkie sprawy formalne związane z transferami, a często to największa przeszkoda.

W takim razie w zimowym okienku transferowym możemy spodziewać się zmian w kadrze pierwszego zespołu. Jak duże one będą?

Zmiany są nieuniknione. Dokonaliśmy dogłębnej analizy rundy jesiennej i podjęliśmy decyzje dotyczące profilu zawodników, jakich potrzebujemy. Jesteśmy w trakcie rozmów z konkretnymi graczami i jeżeli wszystko dobrze się ułoży to już 7 stycznia na pierwszym treningu pojawią się nowe twarze. Wykonaliśmy dużo pracy w grudniu, bo chcemy mieć jak najszybciej skompletowaną kadrę, która będzie reprezentowała Legionovię w rundzie wiosennej.

Skoro nie padną nazwiska to może chociaż Trener poda pozycje, na które szukamy zawodników?

Będzie trochę doświadczenia, jakości i szaleństwa. Więcej na te chwilę nie mogę powiedzieć, bo konkurencja nie śpi.

Wróćmy zatem do przygotowań. Wspomniał pan, że do zajęć wracacie 7 stycznia. Jak będzie wyglądał okres przygotowawczy?

Pierwsze dwa dni poświęcamy na diagnostykę. Musimy precyzyjnie określić obciążenia na jakich będą pracowali zawodnicy. Do pierwszego zaległego spotkania z rezerwami Jagiellonii mamy 9 tygodni.
W tym okresie zaplanowane są 42 jednostki treningowe oraz 14 gier kontrolnych. Przekrój sparingpartnerów bardzo zróżnicowany, ponieważ zagramy z zespołami występującymi od IV do I ligi. Niestety wypadł nam jeden bardzo mocny rywal, a konkretnie Widzew Łódź. Poszukiwania nowego rywala trwają. Trenować będziemy na własnych obiektach. Mamy tutaj wszystko, co jest nam potrzebne do pracy.

Niedawno odbył się konkurs na najładniejszą bramkę w rundzie jesiennej. Wygrała zwycięska bramka Marcina Kluski w meczu przeciwko Polonii Warszawa? A dla trenera, która była ta najładniejsza?

Marcin zdobył bramkę w bardzo prestiżowym meczu. Do tego był to cios zadany w ostatniej akcji meczu. Bramka Andrzeja z Kutnem była podobnej urody. Podcięcie Andrzeja w Zambrowie to majsterszyk, niewielu zawodników tak potrafi. Druga bramka z Zambrowa to praca całego zespołu. Najmniej głosów zebrała bramka Patryka w Elblągu. Szkoda, że kibice nie mogli zobaczyć jej z perspektywy kamery ustawionej za bramką. Parabola lotu piłki i zaskakująca decyzja o strzale… myślę, że ten gol zasługiwał na więcej głosów. Ja bym dołożył jeszcze bramkę z Radomia czy rezerwami Legii. Obie po wyćwiczonych stałych fragmentach gry. Każda z tych bramek ma swój początek na treningu i to najbardziej cieszy.

Najlepszy mecz?

Nie jestem w stanie wskazać tego najlepszego. W Aleksandrowie mieliśmy kontrolę nad meczem na trudnym terenie. Bardzo dobrze realizowaliśmy plan na ten mecz. Podobnie z Legią, gdzie nie mieliśmy do dyspozycji 3 zawodników zawieszonych za kartki, ale zagraliśmy bardzo konsekwentnie i zasłużenie wygraliśmy. Pod względem intensywności na pewno spotkania w Grodzisku i Warszawie oraz z Kutnem. Wyniki z GPSów były na bardzo wysokim poziomie. Doceniłbym spotkanie z Wasilkowem, gdzie rywal od pierwszej minuty grał na czas, a zespół z niesamowitą wiarą i determinacją pracował na końcowy wynik. W Zambrowie pokazaliśmy potencjał piłkarski.

Najtrudniejszy moment w dotychczasowej pracy?

Wyróżniłbym dwa. Pierwszy to kontuzje. Trudne momenty dla zespołu i trenera, bo traci się zawodników. Jeszcze trudniejszy dla samych piłkarzy, bo każda tego typu sytuacja hamuje rozwój, a często odbiera siły i marzenia. Mówi się, że co cię nie zabije, to cię wzmocni, ale ja się pod tym nie podpisuję. Każda kontuzja to niesamowite obciążenie dla zawodnika. Marzenia i plany schodzą na dalszy plan, a zaczyna się walka o powrót do pełnej sprawności i normalności.
Drugi moment to rozmowy z zawodnikami, którzy nie do końca spełnili nasze oczekiwania i z którymi chcemy się pożegnać. Ciężko jest powiedzieć komuś, że to koniec, że nie ma go w naszych planach. To tak jakby zabierało się komuś szansę… świadomie podcinało skrzydła. To zdecydowanie najtrudniejsze chwile w dotychczasowej pracy. Widzisz się z kimś każdego dnia, motywujesz, wspierasz i nagle musisz powiedzieć, że to koniec… że jutra już nie ma.

Pracuje trener w naszym klubie już prawie rok. Najpierw w roli asystenta trenera Bogdana Jóźwiaka, a od 26 lipca jako pierwszy trener. Jak oceniłby trener ten specyficzny rok w wykonaniu zespołu seniorów?

To był trudny rok, bo sytuacja z pandemią niejednokrotnie weryfikowała nasze plany. Futbol bez kibiców jest smutny, nawet na poziomie III ligi. Ciężko się do tego przyzwyczaić. Pod względem sportowym rozdzieliłbym ten rok na dwa okresy. Przede wszystkim spadek z II ligi, który teraz z perspektywy czasu wydawał się być nieunikniony. Niestety ta strata punktowa była zbyt duża, żeby można było realnie myśleć o utrzymaniu. Mieliśmy jednak swoje momenty, a mówią, że w życiu piękne są tylko chwile. Te, które na pewno pozostaną w pamięci to wygrana w Łodzi z Widzewem, remisy z GKS-em Katowice czy Resovią albo szalony mecz z Bytovią. Jakby nie patrzeć daliśmy trochę emocji w tej rundzie rewanżowej. Drugi okres to budowanie nowego zespołu w deficycie czasu. Płynnie musieliśmy przejść z jednego sezonu w drugi. Dla każdego z nas to było nowe doświadczenie, bo nigdy wcześniej z taką sytuacją nie mieliśmy do czynienia. Dołożyliśmy kolejne fajne momenty jak wygrane na Konwiktorskiej, z obecnym liderem w Grodzisku czy rezerwami Legii. W perspektywie tych ostatnich kilku miesięcy uważam, że zbudowaliśmy solidne fundamenty do tego, by dalej rozwijać nasz projekt. Najbardziej cieszy mnie to, że wszyscy mamy wspólną strategię i pomysł na budowanie tej drużyny i funkcjonowanie klubu. Musimy być konsekwentni w działaniu i nie stracić zapału do pracy.

Tego życzymy w nadchodzącym Nowym Roku.

Ja również życzę wytrwałości w tych trudnych dla wszystkich czasach. Razem łatwiej przezwyciężyć wszystkie trudności, dlatego bądźmy dla siebie dobrzy, wspierajmy się i wyciągajmy pomocną dłoń, gdy ktoś jest w potrzebie. A zbliżające się Święta Bożego Narodzenia niech będą przepełnione miłością, nadzieją i wiarą. Wszystkiego dobrego!

Odsłony: 825

Dodaj komentarz