Legionovia Legionowo przegrała spotkanie u siebie z Widzewem Łódź 0:2. Bramki zdobyli Kamil Gutowski i Marcin Robak z rzutu karnego.

Mecz rozpoczął się wyrównanie, lecz z lekką przewagą Legionovii. Postawa podopiecznych Marcina Sasala mogła w tym fragmencie spotkania cieszyć. Drużyna potrafiła stworzyć sytuacje, które mogły przyprawić o szybsze bicie serca zgromadzonych kibiców Widzewa na stadionie. Najlepszą okazję miał Eryk Więdłocha, który rajdem prawą stroną boiska znalazł się w polu karnym przeciwnika. Następnie oddał bardzo mocny strzał po którym piłka uderzyła w poprzeczkę i następnie w dolną część lewego słupka. Mimo wszystko piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo.

W drugiej odsłonie legionowianie znów lepiej radzili sobie na boisku. Cóż z tego skoro jedynie goście zdobywali bramki. Pierwsza z nich padła w 60. minucie. Dokładne podanie od kolegi z drużyny wykorzystał Konrad Gutowski. Zawodnik Widzewa tym samym otworzył wynik meczu. Legionowianie próbowali odrobić straty, lecz żadna z akcji nie zakończyła się strzeleniem bramki. Na domiar złego ostre starcie z bramkarzem odczuł Adam Imiela po którym zawodnik trafił do szpitala. W doliczonym czasie drugiej połowy łodzianie wyszli z ostatnią akcją meczu. Zawodnik gości miał przed sobą niemal pustą bramkę. Niemal bowiem na drodze stanął Piotr Maślanka, który po oddanym strzale zawodnika Widzewa odbił piłkę ręką. Arbiter podyktował bez wahania rzut karny i ukarał zawodnika czerwoną kartką. Do jedenastki podszedł Marcin Robak, który pewnie wykonał stały fragment ustalając wynik meczu na 2:0.

Następny mecz Legionovia rozegra na wyjeździe z GKS-em Katowice. Mecz rozpocznie się w sobotę o godzinie 18:00.

Legionovia Legionowo – Widzew Łódź 0:2 (0:0)

Legionovia: Paweł Błesznowski – Rafał Zembrowski, Jonatan Straus, Konrad Zaklika, Eryk Więdłocha (62. Mateusz Małek), Karol Podliński (71. Arkadiusz Gajewski), Piotr Maślanka, Patryk Koziara, Luka Janković (71. Adam Imiela), Bartosz Gołaszewski (74. Daniel Pietraszkiewicz), Daniel Choroś.

Hits: 469

Dodaj komentarz