Półmetek rządzi się swoimi prawami, wszyscy podsumowują, analizują, dokonują porównań. Nasza drużyna w niedzielnym spotkaniu z ŁKS-em pokazała wolę walki, zostawiała dużo zdrowia i serca na murawie. Zabrakło odrobiny szczęścia.

Od samego początku spotkania niżej notowana Legionovia pokazała, że nie ma kompleksów grając z tak utytułowanym przeciwnikiem. Graliśmy wysokim pressingiem i konstruowaliśmy akcje, które mogły zakończyć się golem otwierającym wynik. W każdej z nich zabrakło i odrobiny szczęścia i skuteczności, o jakiej już kilka razy pisaliśmy. Zaplanowana taktyka musiał jednak nieco ulec zmianie, kiedy z boiska musiał zejść kontuzjowany Żebrowski. Jak najszybciej trzeba było ułożyć grę na nowo. Wdarła się dekoncentracja i ŁKS wyszedł na prowadzenie. Bramka dla gości nie wpłynęła negatywnie na postawę naszej drużyny. Piłkarze nadal bardzo dobrze realizowali założenia trenera i próbowali odrobić stratę. Na chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Pusek drugi raz musiał wyjmować piłkę z bramki.

W drugiej połowie goście nie zdobyli już żadnej bramki. Legionovia mimo usilnych starań również nie zdołała pokonać golkipera gości. Nie mniej jednak najlepsza okazje do zdobycia gola miał Kutarba, który widząc bramkarza, który wyszedł zbyt daleko oddał strzał z dystansu. Piłka opadając trafiła w poprzeczkę i nie wpadła do bramki ku radości drużyny przyjezdnej.

Po siedemnastu kolejkach nasza drużyna plasuje się na 14 pozycji. I choć tuż za nami straszą nas czerwone pozycje spadkowe to półmetek rozgrywek jeszcze o niczym nie przesądza. Jeszcze przed nami dwa mecze rundy wiosennej i przerwa zimowa, którą nowy trener wykorzysta na wzmocnienie zespołu i ułożenie go wg zaplanowanej koncepcji. Czekamy na efekty tej pracy.

KS Legionovia KZB Legionowo 0:2 ŁKS Łódź

KS Legionovia KZB Legionowo: Pusek, Goliński, Wojcinowicz, Trzmiel, Kutarba, Żebrowski, Klak, Kowalczyk, Zaklika, Rybkiewicz, Kwiatkowski. 
Rezerwowi: Wadach, Wilanowski, Lukava, Martynek, Zając, Kalinowski, Jajko

ŁKS Łódź: Kołba, Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko, Guzik, Kocot, Bryła, Pyrdoł, Zagdański, Radionov. 
Rezerwowi: Kazimierczak, Sobociński, Margol, Bielak, Pyciak, Maschera, Burkhardt.

Spotkane na konferencji podsumowali szkoleniowcy obu drużyn.

Jacek Janowski: Witam Państwa bardzo serdecznie, plan na ten mecz by jeden. Przyjechać tutaj do Legionowa i zdobyć trzy punkty. Bardzo się z tego powodu cieszymy, że udało się zrealizować ten plan w stu procentach. Dodatkowo zwycięstwo 2:0 gdzie na pewno uspokoiło nasza grę. Bo zupełnie inaczej wygląda gra, gdy strzelamy na 1:0 później poprawiamy na 2:0 do przerwy. Możemy tą grę kontrolować. Cieszymy się bardzo i ze zwycięstwa i z tego, że udało nam się wygrać większą różnicą bramek niż 1:0. Chwała zespołowi za kolejne zwycięstwo, chwała całemu zespołowi za grę w defensywie, bo kolejny mecz z rzędu gdzie nie tracimy bramki. Jesteśmy bardzo zadowoleni i w bardzo dobrych nastrojach wracamy do Łodzi.

Damian Milewski: Na pewno gratulacje dla ŁKS-u za zwycięstwo. Szkoda, że straciliśmy w krótkim okresie czasu dwie bramki. Pierwsza w momencie takim najgorszym dla nas, kiedy graliśmy wysokim pressingiem, odbieraliśmy piłkę przeciwnikowi na ich połowie. Mieliśmy swoje okazje i tu nagle dostaliśmy bramkę na 1:0. Druga bramka to samo. Cieszy natomiast druga połowa. Nie załamaliśmy się, nie podcięło nam to skrzydeł, dalej konsekwentnie dążyliśmy do tego, żeby zdobyć bramkę kontaktową. Było bardzo blisko, byłą poprzeczka, były też sytuacje gdzie mogliśmy się lepiej zachować pod bramka przeciwnika. Ale jest dużo pozytywów, była zmiana trenera, na pewno zespół chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Bardzo duże zaangażowanie, bardzo duża walka i dobry prognostyk na przyszłość. Słowa uznania dla zawodników, bo włożyli w to bardzo dużo zdrowia. Szkoda tych bramek pierwszej połowie tych dwóch bramek, do tego jeszcze kontuzja Mateusza Żebrowskiego, ale mimo to jesteśmy dobrze nastawieni i kolejnym meczu na pewno będzie lepiej.  

Dodaj komentarz