Już jutro Legionovia rozegra mecz ligowy z rezerwami Jagiellonii Białystok. Z tej okazji porozmawialiśmy z trenerem Michałem Pirosem, podsumowując m. in. 2 miesiące okresu przygotowawczego. Zapraszamy do lektury!

Dzień dobry Trenerze. Zimowa pretemporada za nami, jakby powiedzieli w Hiszpanii. Podsumujmy zatem te 2 miesiące przygotowań. Nad czym pracowaliście w poszczególnych okresach? Czy udało Wam się zrealizować to, co sobie zaplanowaliście?

Tak, w dużej części to, co było zaplanowane, zostało zrealizowane. Rozpoczęliśmy przygotowania 7 stycznia tradycyjnie od diagnostyki, aby określić, na jakim poziomie przygotowania byli wówczas zawodnicy. Na tej podstawie mogliśmy ustalić obciążenia, na jakich mieli pracować poszczególni gracze. Byłem bardzo zadowolony, bo pułap wyjściowy mieliśmy wyższy niż przed rozpoczęciem rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Zaczynaliśmy z zupełnie innego pułapu. Myślę, że to była konsekwencja choćby tego, że runda jesienna trwała długo, a jeszcze w grudniu wykonaliśmy również określoną pracę. W przerwie świąteczno-noworocznej zawodnicy trenowali indywidualnie. Dlatego też od razu zaczęliśmy od naprawdę intensywnej pracy. Tak jak wspomniałem – to, co sobie zakładaliśmy, zrealizowaliśmy niemal w 100%. W zasadzie tylko 3 jednostki treningowe musieliśmy nieco zmodyfikować ze względu na warunki pogodowe.

No właśnie chciałem też zapytać o tę mroźną, zimową aurę w tym roku. Wszyscy trochę chyba zapomnieliśmy o prawdziwej zimie. Czy to nie zaburzyło Waszych planów i przygotowań?

Zdecydowanie aura zimowa była dużo gorsza niż w poprzednich latach. Ale pracownicy klubu, na czele z zarządem, stanęli na wysokości zadania i naprawdę pracowaliśmy w dobrych warunkach. Czasami boisko było odśnieżane już od godz. 6 rano, dzięki czemu było w optymalnym stanie nawet na poranne sesje treningowe. W momencie, gdy musieliśmy coś zmodyfikować, przenosiliśmy zajęcia do siłowni lub do Areny, co wymuszało nieco inny charakter treningu.

Porozmawiajmy teraz o zmianach kadrowych, a te oczywiście nie ominęły Legionovii. Pojawiły się nowe twarze z Dariuszem Zjawińskim i Bartoszem Mroczkiem na czele. Dołączyło do nas również kilku młodzieżowców. Jakie plany i oczekiwania ma sztab szkoleniowy w kontekście tych wzmocnień?

Przede wszystkim dokonaliśmy dogłębnej analizy rundy jesiennej, po której zapadły decyzje odnośnie personaliów i tego, w jaki sposób chcemy tę drużynę budować. Mieliśmy pewne ograniczenia, dlatego musieliśmy podjąć trudne decyzje o rozstaniu z niektórymi piłkarzami. Zrezygnowaliśmy z 8 zawodników, a jeden sam podjął decyzję o odejściu. Przykra sytuacja, bo to młody zawodnik, który został przesunięty do pierwszej drużyny z zespołu rezerw. Dostał swoją szansę, miał trzeci wynik pod względem liczby uzbieranych minut wśród zawodników o statusie młodzieżowca (884 minuty), a sposób rozstania z klubem pozostawia wiele do życzenia. W życiu są takie niewidzialne waluty jak wdzięczność, szacunek i lojalność. Pewne wartości wynosi się jednak z domu.

Wracając do tematu… Szukaliśmy zawodników o konkretnym profilu, którzy podnieśliby zarówno naszą jakość, jak i możliwości, jeśli chodzi funkcjonowanie tej drużyny. W rundzie jesiennej byliśmy bardziej ograniczeni. Model gry, mimo chęci doskonalenia, nie funkcjonował do końca tak jak chcieliśmy. W tej chwili dzięki transferom, przynajmniej „na papierze”, tych możliwości mamy więcej, co zostało potwierdzone m.in. w grach sparingowych.

Darek Zjawiński – wiadomo, duże doświadczenie. Zawodnik, który stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce właśnie w Legionowie i wrócił do klubu po kilkunastu latach. Pamiętam jeszcze Darka jako zawodnika z tamtego okresu, gdyż wówczas wspólnie przebywaliśmy tu w Legionowie. Bartosz Mroczek z kolei to zawodnik o bardzo dużym potencjale motorycznym, który ma nam zagwarantować dużą jakość szczególnie w fazach przejściowych. W poprzednich klubach, w których występował, zawsze miał liczby w postaci bramek oraz asyst, dlatego i w tym aspekcie też mamy pewne oczekiwania.

Przyszła też spora grupa młodych zawodników. Część z nich to bardziej „melodia przyszłości”. Są też jednak wśród nich Ci, którzy już w tej rundzie będą musieli podjąć rękawice na boiskach III ligi i dać nam jakość, której od nich oczekujemy. Tak jak wspomniałem, dzięki tym transferom mamy zdecydowanie więcej możliwości, bo profil tych zawodników jest dokładnie taki, jakiego szukaliśmy.

Istotnym czynnikiem dotyczącym transferów jest fakt, że od pierwszego tygodnia pracujemy z zespołem, który będzie reprezentował Legionovię w rundzie wiosennej obecnego sezonu. Dzięki pracy wykonanej w grudniu uniknęliśmy często spotykanej sytuacji testowania dużej grupy zawodników w okresie zimowym i mogliśmy skupić się na pracy.

Skoro mowa o sytuacji kadrowej, to chciałbym teraz zapytać o Sebastiana Weremkę i Mikołaja Gibasa. Jak przebiega rehabilitacja i kiedy możemy spodziewać się ich powrotu na boisko?

W chwili obecnej obaj obrońcy pracują indywidualnie. Gdy dostaną zielone światło od lekarzy i sztabu medycznego, to wtedy dołączą do drużyny. To nie my o tym decydujemy. Jeśli powrócą do treningów z drużyną, to niewykluczone, że nie będą to ćwiczenia od razu pod pełną presją. Przy tak długiej przerwie jest pewna kluczowa zasada – lepiej tydzień za późno niż dzień za wcześnie.

W okresie przygotowawczym rozegraliście aż 12 meczów kontrolnych, co stanowi bardzo bogaty materiał do analizy przed wznowieniem rozgrywek ligowych. Czy były w tych spotkaniach elementy, które się podobały i zasługują na wyróżnienie? Nad czym ewentualnie trzeba jeszcze popracować?

W początkowej fazie były to podwójne sesje sparingowe. Dbaliśmy o to, by każdy mógł się pokazać oraz by młodzi zawodnicy uzbierali jak najwięcej minut spędzonych na boisku. Wszystkie mecze miały służyć doskonaleniu naszego modelu gry. Mieliśmy do zrealizowania określone cele i założenia. Tak naprawdę dopiero w ostatnich 2 sparingach byliśmy skupieni stricte na wyniku.

No właśnie. Ostatni sparing to pojedynek z Unią Skierniewice wygrany 3:1. Do przerwy prowadziliśmy już 3:0. Myślę, że był to najlepszy fragment w wykonaniu naszych ulubieńców spośród wszystkich rozegranych gier kontrolnych. Czy Novia z I połowy meczu przeciwko Unii, to był już ten zespół, który chcieliby oglądać kibice i sztab szkoleniowy?

Na pewno możemy grać jeszcze lepiej. Ale prawdą jest, że w I połowie pokazaliśmy to, nad czym pracowaliśmy zimą. Jeśli chodzi o cały mecz, to kontrolę nad nim mieliśmy do 60. minuty. Później nie ustrzegliśmy się błędów i to jest na pewno dla nas nauczka, że nie można pozwolić sobie na chwilę słabości. Tym razem przeciwnik tego nie wykorzystał, ale w meczu ligowym może być inaczej. Podobnie było na jesieni – momenty dekoncentracji były bezlitośnie wykorzystywane i przez to zgubiliśmy kilka niepotrzebnych punktów.

Jutro sobota i o godz. 13:00 pojedynek z rezerwami Jagiellonii Białystok, czyli początek walki o pozostanie w TOP 8. Na szczęście wszystko zależy od nas samych. Terminarz też wygląda stosunkowo korzystnie, bo spośród 4 meczów pozostałych do końca rundy zasadniczej, aż 3 będziemy rozgrywać u siebie. Czy jest jakiś plan minimum? Jakiej drużyny możemy się spodziewać w nadchodzących spotkaniach?

Pierwsza „ósemka” to cel z początku sezonu i jest to cel nadrzędny. Zgodzę się, że wszystko jest w naszych rękach. Jeśli chodzi o terminarz, to racja. Trzy spotkania rozgrywamy u siebie. Czy to będzie atut? Zobaczymy. Przypominam, że w rundzie jesiennej lepiej punktowaliśmy na wyjazdach. Ale myślę, że odwrócimy trend i zbudujemy prawdziwą twierdzę w Legionowie.

Oczekujemy drużyny pewnej tego, po co wychodzi na boisko. Drużyny walczącej o 3 punkty bez względu na okoliczności i w efekcie zwycięskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Hits: 799

Dodaj komentarz