Ostateczne podsumowanie sezonu 2020/21, czyli rozmowa z trenerem Michałem Pirosem. Czytamy!

Panie Trenerze, za nami covidowy sezon 2020/21. Dziesięć miesięcy, w trakcie których nastąpił podział ligi na grupy mistrzowską i spadkową (łącznie do rozegrania 35 kolejek). Które trzy słowa idealnie opisywałyby miniony okres i dlaczego akurat te?

Na pewno wymagający. Formuła rozgrywek z podziałem na dwie grupy sprawiła, że wyścig o wejście do tak zwanej “ósemki” trwał już od pierwszej kolejki. Każdy mecz wymagał pełnej koncentracji, dobrego przygotowania zespołu pod względem strategii oraz pełnego zaangażowania. Nie było łatwych spotkań w minionym sezonie, nawet gdy wyniki były wysokie.

Kolejne słowo to ambitny. Duża ilość spotkań została przez nas wygrana w ostatnich kwadransach, a gdy nie szło, zespół w trudnych momentach pokazywał charakter i ambicję.

Trzecie słowo to weryfikacja. Ten sezon to weryfikacja mojej osoby jako trenera oraz pomysłów na funkcjonowanie tej drużyny. To pierwszy mój sezon na tym poziomie rozgrywkowym, wcześniej pracowałem tylko na niższych szczeblach. Musiałem szybko nauczyć się tej ligi i zrozumieć jej specyfikę. 

Czy III miejsce i 64 punkty na koncie to dorobek, który Pana satysfakcjonuje? Czy uważa Pan jednak, że można było powalczyć o coś więcej?

Mieliśmy moment, w którym wygrana dałaby nam bardzo bliski kontakt z liderem i perspektywę jeszcze jednego bezpośredniego spotkania. Tej szansy jednak nie wykorzystaliśmy. Czy można było powalczyć o coś więcej? Zawsze można zrobić coś lepiej. Patrząc z perspektywy czasu, w przerwie zimowej podjęlibyśmy inne decyzje, jeżeli chodzi o budowę tego zespołu. Cele, które zakładaliśmy na miniony sezon, w większości zostały jednak zrealizowane. Natomiast sport ma to do siebie, że po latach pamięta się tylko zwycięzców, a to nie my wygraliśmy rozgrywki. 

Bardzo udany początek rundy wiosennej mógł dawać nadzieję kibicom na błyskawiczny powrót do II ligi. Czy w sztabie szkoleniowym też pojawiła się taka myśl, by jednak powalczyć o awans?

Zawsze trzeba grać o najwyższe cele. Do pewnego momentu to my wywieraliśmy presję na Pogoni. Później tę rolę przejął Świt, ale ostatecznie to zespół z Grodziska był najlepszy i zasłużenie awansował. Nam na osłodę pozostaje fakt, że dwukrotnie w tym sezonie Pogoń ograliśmy. 

Jedno z najważniejszych osiągnięć minionego sezonu to niewątpliwie zwycięstwo w klasyfikacji Pro Junior System. Efekt końcowy, liczby i statystyki jasno pokazują, że warto stawiać na młodzież. 

To był jeden z naszych celów poza sportowych, ale bezpośrednio związany z tym aspektem. Przede wszystkim byliśmy systematyczni i od pierwszej do ostatniej kolejki konsekwentni w realizacji założeń. Tylko w jednym meczu wyszliśmy z dwoma młodzieżowcami w składzie, a miało to miejsce w Skierniewicach w rundzie jesiennej. W pozostałych 34 spotkaniach graliśmy większą liczbą młodzieżowców niż zakładał to regulamin rozgrywek, ale priorytetem zawsze był wynik sportowy i wszystkie nasze działania oraz decyzje były temu podporządkowane.

Co prawda jeden z wykładowców w szkole trenerów ma inne zdanie na ten temat, ale pewnie tylko dlatego, że klub, w którym pracuje, był niżej zarówno w tabeli, jak i klasyfikacji PJS. A różnica, jeżeli chodzi o inwestowanie czasu w młodych zawodników pomiędzy tymi klubami, to 2736 minut, czyli ponad 30 pełnych spotkań. U nas łącznie zagrało piętnastu zawodników o statusie młodzieżowca. U nich dziewięciu. Różnica jest znacząca, a gdy przy tym wszystkim porównamy poziom sportowy zespołów rezerw tych klubów… dyskusja jest zbędna.

Pokazaliśmy w perspektywie całego sezonu, że można połączyć dobrą grę, wynik sportowy oraz ogrywanie i promowanie młodych zawodników. Są oczywiście osoby, które twierdzą inaczej. 

Poważnie są takie głosy?

Jeżeli słyszę, że nie stawiamy na młodzież, odsyłam do tabeli Pro Junior System. Gdy słyszę, że graliśmy dla “kasy” z Pro Junior System kosztem wyniku sportowego, odsyłam do tabeli ligowej, ale tej końcowej, a nie z jakiegoś wybranego fragmentu sezonu. Gdy słyszę, że nie grają wychowankowie, przedstawiam liczby. W sezonie 18/19 wychowankowie rozegrali 3059 minut. W kolejnym 1372 minuty. W minionym sezonie tych minut w wykonaniu wychowanków było 4835, a śmiało można by doliczyć minuty Piotrka Bujaka (1575 minut), który w klubie jest od prawie trzech lat, a do pierwszego zespołu trafił poprzez grę w rezerwach. W tym sezonie wychowankowie spędzili na boisku więcej minut niż w dwóch poprzednich razem wziętych. Rozmawiajmy o faktach, a nie odczuciach kilku rozczarowanych osób.

Dużo emocji związanych z tym całym Pro Junior System.

Ten program to ciekawa incjatywa, która może przynieść wiele korzyści klubom i młodym zawodnikom, ale przy okazji stanowiąca realną pułapkę. Najlepszym przykładem jest Gryf Wejherowo, który w poprzednim sezonie wygrał PJS w II lidze, ale nie potrafił mądrze zainwestować pieniędzy z systemu i po kolejnym roku jest już w IV lidze. To także pułapka dla młodych zawodników, którzy oczekują gry na podstawie tego, że są młodzi, zapominając często o pracy i rozwoju osobistym. Dlatego zawsze najważniejszy powinien być poziom sportowy każdego zawodnika, jego zaangażowanie, potencjał, a dopiero później wiek. 

Z Legionovią pożegnało się kilku zawodników. Część z nich to kluczowe elementy Pańskiej układanki w minionej kampanii. Czy wiadomo już kto ich zastąpi?

Prace nad budową zespołu na kolejny sezon rozpoczęliśmy już w kwietniu. Początkowo od negocjacji nowych umów z naszymi zawodnikami, co dało nam odpowiedź na pytanie, kto może odejść. Na tej podstawie zaczęliśmy penetrować rynek i kontaktować się z kandydatami do gry w naszym zespole w nowym sezonie. Zaczęliśmy od zawodników, którzy “z marszu” podnieśliby jakość naszego zespołu, ale jak się okazało, rynek jest bardzo skomplikowany. Każdy chce grać jak najwyżej, dlatego zespoły z naszego poziomu ligowego są ciekawą alternatywą, ale w momencie, gdy zawodnicy nie mają opcji z wyższych lig. Przerażające są też kwoty, jakie płacą niektóre kluby w niższych ligach. To wszystko sprawia, że funkcjonowanie na rynku transferowym jest skomplikowane.

Część transferów mamy już zatwierdzonych, inne są w trakcie negocjacji. Cały czas pracujemy nad tym, by ten zespół był lepszy niż w poprzednim sezonie. Na podanie konkretnych nazwisk przyjdzie jeszcze czas.

Rozwijając temat odejść zawodników, to musimy znać swoje miejsce w piłkarskiej hierarchii. Nasza rola polega też na tym, żeby promować zawodników do większych klubów i lepszych lig. W tym sezonie taką drogę przeszedł z nami Andrzej Trubeha, który jest już w Ekstraklasie i spełnia swoje marzenia. My jesteśmy od tego, żeby im w tym pomóc. Życie pokazuje, że Legionovia to świetne miejsce do tego, by wypromować się na wyższy poziom. W ostatnich latach regularnie ktoś od nas trafia na najwyższy szczebel piłkarski w Polsce. Mocno wierzymy w to, że podtrzymamy tę tendencję. 

Przejdźmy teraz do „lżejszej” części podsumowania sezonu w wykonaniu Novii. Najpiękniejszy moment minionych 10 miesięcy?

Gdy przegrywaliśmy różnicą czterech bramek w Skierniewicach, a zespół nie przestał pracować i mimo wszystko chciał gonić wynik. Ostatecznie przegraliśmy, ale swoją postawą zbudowaliśmy solidne fundamenty pod inne zwycięstwa. 

Najlepszy mecz?

Zbyt trudny wybór.

Najładniejsza bramka?

Patryka Koziary z marcowego spotkania z rezerwami Jagielloni. Kto widział tę bramkę z perspektywy drona, powinien mieć podobne zdanie. 

Najśmieszniejsza sytuacja?

Gdy wychodziliśmy z atakiem szybkim 3 na 1 i nagle wszyscy stanęli. My, przeciwnik, nawet sędzia liniowy. Akcja została przerwana przez gwizdek, ale użył go ktoś na trybunach. Z perspektywy czasu, ale przede wszystkim wyniku ta sytuacja jest zabawna. 

Na sam koniec pytanie o start przygotowań do nowego sezonu. Kiedy dokładnie nastąpi powrót z wakacji i rozpoczęcie treningów?

Po zakończeniu rozgrywek zawodnicy udali się na krótkie, dwutygodniowe urlopy. Do zajęć wracamy 5 lipca. 

Dziękuję za rozmowę.

Odsłony: 826

Dodaj komentarz