Podopieczni trenera Mariusza Śledziewskiego przegrali wyjazdowe spotkanie z Wisłą Płock. Rywalizacja potoczyła się po myśli gospodarzy i spotkanie zakończyło się wynikiem 6:1.

W podstawowym składzie na murawę wyszli: Rączka Jakub – bramkarz, Sidun Rafał – obrońca, Kłos Marcin – obrońca, Zakrzewski Bartosz – obrońca, Broszczak Filip – obrońca, Milewski Sebastian – pomocnik, Bawoł Jakub – pomocnik, Śledziewski Radosław – pomocnik, Kozioł Mikołaj – pomocnik, Świderski Kamil – pomocnik, Kowalski Sebastian – napastnik. W rezerwie pozostali: Jaśkowski Cyprian – napastnik, Śliwiński Mateusz – obrońca, Lewiński Karol – napastnik.

Honorowego gola dla naszego zespołu zdobył w 12. minucie Kowalski Sebastian. Asystował mu przy tym Milewski Sebastian.

Trener bardzo szczegółowo skomentował ten wynik: “Pierwsza połowa meczu była bardzo wyrównana, więcej dogodnych sytuacji do strzelenia bramki stworzyliśmy my. Niestety, złe decyzje w rozegraniu piłki, w kontrach pod bramką Wisły, nie pozwoliły na wypracowanie sobie większej przewagi. Rywal w tej części gry wyprowadził trzy kontry po prostej stracie piłki w środku pola i dwie z nich zamienił na bramki. Po dobrej grze naszego zespołu do przerwy 2 – 1 dla gospodarzy. Druga połowa to już zdecydowana dominacji Wisły. Szybko strzelona bramka z rzutu karnego, po prostym błędzie naszego obrońcy, który sam nabił sobie rękę w naszym polu karnym, podcięła skrzydła naszym chłopcom. Kolejne trzy gole w końcówce meczu były już efektem ryzyka jakie podjęliśmy przechodząc do gry na trzech obrońców i wzmacniając siłę ataku. Jednak brak jakościowych zmian i ubytek sił kluczowych zawodników nie pozwolił na podniesienie się z kolan. Rywal dokonał siedmiu zmian i w końcówce meczu nas zabiegał z zimną krwią wykorzystując trzy kontry. Zespół Wisły Płock zwyciężył zasłużenie prezentując bardzo dobrą grę przez całe spotkanie. Nam starczyło sił tylko na pierwszą połowę. Niestety przy tak wąskiej kadrze, gdzie dodatkowo paru kluczowych zawodników boryka się z kontuzjami każdy mecz będzie wymagał dużo lepszej gry od zawodników wychodzących do boju od pierwszego gwizdka sędziego. Głównym powodem tak słabego wyniku końcowego był niewątpliwie bardzo niski procent celnych podań (zwłaszcza krótkich) przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki. Wzmacniało to  pewność siebie rywala i nakręcało go do jeszcze agresywniejszych ataków. Stawką meczu był fotel lidera rozgrywek. Pocieszającym może być fakt, że sobotni rywal jest zdecydowanie najlepszym zespołem w naszej grupie, choć w normalnych okolicznościach kadrowych na pewno nie jest poza naszym zasięgiem. Kolejni rywale już nie powinni być aż tak wymagający.”

Odsłony: 101

Dodaj komentarz