W niedzielę wieczorem Prezes Dariusz Ziąbski udzielił obszernego wywiadu redaktorom Radia Hobby 89,4 FM. Poniżej możecie przeczytać o czym była rozmowa.

Krótka Piłka w Radiu Hobby 89,4 – Przemysław Nowak i Mateusz Gembal

PN: Naszym gościem jest Pan Dariusz Ziąbski Prezes KS Legionovia KZB Legionowo. Porozmawiamy z nim o sytuacji drużyny w II lidze, wyścigu o fotel mistrzowski w Ekstraklasie, a także o finale Ligi Europejskiej w Warszawie. Panie Dariuszu, za nami dwa mecze w drugiej lidze w ostatnim tygodniu. Legionovia grała z Energetykiem ROW Rybnik i Stalą Stalowa Wola. Jak ocenia Pan te potyczki?

DZ: Wynikowo nie jesteśmy może zadowoleni, oba mecze zakończyły się naszymi porażkami, ale jeśli chodzi o sposób grania, o zaangażowanie, o walkę, o stwarzanie sytuacji, jesteśmy dobrej myśli, że w nadchodzącym sezonie część zawodników, która z nami zostanie, będzie to kontynuować i takie mecze będziemy wygrywać.

PN: W środowym spotkaniu dwa razy wychodziliście na prowadzenie, końcówka zaważyła jednak na wyniku, mimo dogodnych sytuacji pod sam koniec.

DZ: Tak jak powiedziałem, dzięki sytuacjom, które stworzyliśmy już, gdy nad stadionem rozszalał się deszcz, mogliśmy ten mecz wyrównać a nawet wygrać, ale chcę przypomnieć, że te dwa zespoły, z którymi toczyliśmy ostatnie pojedynki walczą o promocje do wyższej ligi, my dopiero tworzymy ten zespół. Dyspozycja naszych zawodników na dzień dzisiejszy jest zadowalająca.

PN: Jakie założenia na ostatnie dwa spotkania z Górnikiem Wałbrzych i Wisłą Puławy?

DZ: Chcielibyśmy te mecze na pewno wygrać, żeby pozytywnym akcentem zakończyć rundę i cały sezon. Stworzyliśmy zespół, którego celem było utrzymanie na poziomie II Ligi – dzisiaj już ten cel został osiągnięty. W tych dwóch spotkaniach będziemy chcieli wprowadzić zawodników młodszych, tak jak ostatnio zadebiutował zawodnik rocznika 98 Sebastian Milewski. Chcemy przygotować zawodników, którzy w przyszłej rundzie będą spełniali wymogi młodzieżowca, a takich musimy mieć dwóch na boisku podczas całego spotkania.

MG: Sezon jeszcze trwa, czy są już postawione cele albo założenia na przyszły sezon i czy znane są już jakieś potencjalne wzmocnienia?

DZ: Cele jeszcze nie są postawione, teraz walczyliśmy o ten główny cel – utrzymanie się na kolejny sezon, w tygodniu będziemy rozmawiali z zawodnikami, którzy u nas w tej chwili grają, rozmawiamy też z innymi zawodnikami, którzy ewentualnie mogą wzmocnić, dopełnić skład na kolejny sezon, ale to jeszcze troszeczkę czasu, ponieważ oficjalne informacje i rozmowy możemy dopiero podjąć z takimi zawodnikami po 30 czerwca, kiedy kończą się zawodnikom umowy ze swoimi klubami i otwiera się nowe okno transferowe z dniem 1 lipca. Dopiero wtedy jakieś konkrety. Sezon zaczynamy dość wcześnie, bo już 19 lipca rozegramy pierwszy mecz w ramach Pucharu Polski i rundy przedwstępnej. Jeżeli uda się go przejść, 26 lipca kolejna runda, także mało odpoczynku przed zawodnikami i trenerami

PN: Jak układa się współpraca zarządu z trenerem Robertem Pevnikiem?

W imieniu całego zarządu chcę powiedzieć, że ta współpraca jest pozytywna. Na pewno troszeczkę inna mentalność – słoweńska, nowe realia odnalezienia się trenera w Polsce, inna praca z zawodnikami, inne podejście, to też mu nie pomagało, ale myślę, że sprostał zadaniu. Po pierwszej selekcji wybrał grupę zawodników, w przerwie zimowej dobrał kolejnych i efekt jest taki, jaki jest, czyli utrzymaliśmy się w II Lidze. Można zatem mówić o samych pozytywach.

MG: Czy na początku współpracy trenera z zawodnikami były jakieś problemy z komunikacją?

Myślę, że nie. Język sportowy, język piłki nożnej jest tak prosty, że nie było żadnych problemów. Trener dodatkowo podjął jeszcze naukę języka polskiego i z dnia na dzień ta komunikacja się poprawiała. Do tego pomoc asystentów w języku angielskim, przekazywanie informacji zawodnikom, cześć piłkarzy też biegle posługuje się angielskim. Takiej bariery językowej tu nie było. Zawodnicy szybko zrozumieli, o co trenerowi chodzi.

PN: Zauważyliśmy postępy trenera w wypowiedziach w języku polskim. Na konferencji posługiwał się tym językiem i nie sprawiało mu to trudności.

Na początku rundy było kilka słów po angielsku, kilka po polsku, kilka po słoweńsku.  Teraz już te konferencje odbywają się w języku polskim i dziennikarze i trenerzy są zaskoczeni, że trener tak szybko opanował nasz język. Jak sam stwierdził, tam gdzie pracuje tego języka będzie używał.

PN: Skąd decyzja o zatrudnieniu zagranicznego trenera, bo w II lidze tylko Legionovia i Wisła Puławy posiadają trenera z zagranicy

DZ: Był też inny wariant, jeżeli chodzi o trenera. Rozmawialiśmy z trenerem z tutaj bezpośrednio z Mazowsza, szczegóły były dogadane na 99%, wybrał jednak inną drogę. Dostał propozycję z wyższej ligi, skorzystał z niej. Skoro takie decyzje zapadły zarząd zdecydował się na trenera z zewnątrz, bez znajomości i układów czy ktoś będzie grał czy nie. Grają Ci, którzy na to zasługują, prezentuję w tygodniu taką formę, która zapewni to, że jak wyjadą na boisko, to dadzą z siebie 100%. To też jest dobre dla naszej młodej drużyny.

MG: Jakie jest Pana zdanie na temat sytuacji GKS Bełchatów, w którym Kamil Kiereś został zatrudniony już po raz trzeci i co ciekawsze w 57 dni po uprzednim zwolnieniu? Czy u Pana w klubie była by możliwość, aby trener, który już raz się nie sprawdził, został przez Pana zatrudniony ponownie?

DZ: Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Widocznie sytuacja w Bełchatowie jest, jaka jest i zarząd klubu zdecydował się na taki krok. Tonący brzytwy się chwyta a sytuacja Bełchatowa w Ekstraklasie jest bardzo trudna, więc może trener, który zna dobrze ten zespół wskrzesi w nim coś nowego i jeszcze się postarają zawalczyć o ekstraklasowy byt.

MG: Jak Pan ocenia zawodników? Szynom Lewicki jest wiodącą postacią w tym sezonie, zdobył już 13 bramek, zajmuje 3 miejsce w klasyfikacji strzelców, czy spodziewał się Pan tak dobrej postawy tego zawodnika w tym sezonie i czy wyróżniłby Pan jeszcze kogoś indywidualnie?

DZ: Od oceny jest sztab szkoleniowy. My, jako Zarząd, obserwujemy te mecze. Szymon Lewicki to zawodnik, który dwukrotnie był królem strzelców III ligi (mocnej trzeciej ligi, nie tej, co obecnie). Wrócił do naszego klubu po wypożyczeniu z Dolcanu Ząbki, tam nie pograł za wiele. Wrócił i tylko było to kwestią czasu, bo w każdym meczu Szymon ma dużo sytuacji, jeżeli pierwsze, drugie zagranie mu wyjdzie to strzela te ważne, decydujące bramki. To nie jest zaskoczenie, ale żeby on strzelał to inni muszą mu dobrze podawać. Zasługa nie tylko jego, ale gdyby tu siedział zapewne powiedziałby to samo. Tych podań do niego jest naprawdę sporo.

PN: Panie Prezesie czy śledzi Pan poczynania Tarasa Romanczuka, piłkarza z Ukrainy, który jeszcze w tamtym sezonie grał dla Legionovii, a teraz reprezentuje barwy ekstraklasowej Jagiellonii Białystok?

DZ: Oczywiście, że tak. Interesując się piłką nożną śledzi się te rozgrywki, tym bardziej miło, że zawodnik, który wyszedł z naszego klubu (był u nas około 1,5 roku), przyjeżdżał tutaj, jako nieznana osoba, podniósł swój poziom ciężką pracą na tyle, że działacze Jagiellonii mu zaufali i pozyskali go. Na początku miał bardzo ciężko, bo wszedł do zawodników, którzy mają po 100 – 150 występów w Ekstraklasie, ale teraz wychodzi w podstawowym składzie – to tylko trzeba mu bić brawo. Spisuje się naprawdę dobrze, strzelił już przecież kilka bramek.

PN: Nie obawia się Pan, że kluby z Ekstraklasy zarzucą sieci na jednego z piłkarzy Legionovii?

DZ: Niech zarzucają. Ja jestem tego zdania, że jeżeli zawodnik ma możliwość się rozwijać, czy to będzie pierwsza liga czy Ekstraklasa, takiemu zawodnikowi nie można robić przeszkód w tym, żeby się rozwijał. Miło jest jak stanie przed kamerą stacji telewizyjnej i powie, że pierwsze kroki stawiał w Legionovii i dzięki temu jest teraz w takim miejscu, jakim jest. To dla nas mały splendor. Był u nas taki zawodnik, którego mogę tutaj przypomnieć – Dariusz Zjawiński, który w tej chwili gra w Cracovii, ale trafił tam z naszego klubu. Osobiście, jeszcze jako trener ściągałem go do nas z CWKS Legia. Po sezonie trafił do Reprezentacji Polski rocznik 86, uczestniczył w Mistrzostwach Europy tego rocznika i Legia zgłosiła się po niego, zdobył z Legią Mistrzostwo Polski. Później grał w Odrze Wodzisław, obecnie jest zawodnikiem Cracovii również jemu bardzo kibicuję.

PN: Czy któryś z zawodników jest już na celowniku Ekstraklasy?

DZ: Nie ma takich informacji.

MG: Co Pan powie na temat feralnego spotkania Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Czy Pana zdaniem ten rzut karny należał się stołecznemu klubowi?

DZ: Sędzia podejmuje decyzję w ułamkach sekund. Tam o tym rzucie karnym zadecydował sędzia boczny asystent, i my kilka dni wcześniej podobną sytuację mieliśmy. Na meczu z Rozwojem Katowice w 92. minucie piłka uderzyła naszego zawodnika w rękę. Przedłużone ciało, powiększona powierzchni a ciała zawodnika, sędzia odgwizdał rzut karny – przegraliśmy. Z ostatnich doniesień, po analizie video stwierdzono, że rzut karny Legii się należał.

MG: Czy wg Pan wprowadzenie powtórek video jest słusznym przedsięwzięciem?

DZ: Mówi się o tym dość długo. Miało to być testowane na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy. Do tej pory wprowadzono jedynie Goal Line, ciężko powiedzieć czy to by zdało egzamin. Piłka nożna jest tak szybką grą, video powtórki są w tenisie, w siatkówce, może i w piłce warto to sprawdzić, tylko trzeba pamiętać, że jest to ogromny wydatek dla tych małych klubów, nie każdego by było na to stać.

PN: A jaki jest Pana typ na mistrza kraju i spadek z ekstraklasy?

DZ: Myślę, że walka o mistrza będzie do ostatniej kolejki. Dziwi minie tylko to, że zespół, który w sezonie przegrywa 9 spotkań, w zagranicznych ligach nie ma szans na mistrzostwo, u nas jest inaczej.

PN: Już za kilka dni finał Ligi Europy w Warszawie. Kto wygra?

DZ: Finał troszeczkę niespodziewany. Teoretycznie powinno się kibicować teoretycznie słabszemu, ale serce podpowiada ze Sevilla, szczególnie, że gra tam Polak. Myślę jednak, że mecz będzie ciekawy. Mam takie szczęście, że otrzymałem dwa bilety i wraz ze starszym synem będziemy oglądać to spotkanie na żywo.

PN: A czy Pana zdaniem Legionovia ma szanse wygrać Puchar Polki i tym samym awansować do rozgrywek Ligi Europejskiej?

To są bardziej marzenia, Na pewno w tym roku potraktujemy Puchar poważniej niż w poprzednim sezonie, chociaż też chcieliśmy zajść jak najdalej, ale nie pozwoliła nam na to budowa zespołu i krótki czas przygotowań. Wiadomo, że wysoki wynik w tych rozgrywkach jest mobilizacja, zastrzykiem finansowym, ale i prestiżem dla zawodników.

PN: Juventus w Lidze Mistrzów…

 Jest to utytułowany klub, który miał pewne zawirowania, był zdegradowany, walczył o wejście na szczyt i został im ten najważniejszy mecz.

MG: Kto wygra ten finał?

Ja będę kibicował Juventusowi, a kto będzie bohaterem? Może bramkarze – jakieś rzuty karne.

PN: Czy widzi Pan w klubie piłkarza, który może mieć taki potencjał jak Robert Lewandowski?

Analizując zawodników, największe predyspozycje ma zawodnik dopiero wchodzący do pierwszego zespołu. Jest to Bartek Kowalski, chłopiec z rocznik 97. Ma potencjał ogromny, w jednym ze spotkań z liderem tabeli w lidze okręgowej zdobył aż 4 bramki. Dostał zaproszenie od trenera Pevnika na treningi pierwszej drużyny i kto wie, czy niedługo nie zobaczymy go w wyjściowej jedenastce.

PN, MG: Dziękujemy za ciekawą rozmowę.

Odsłony: 2249

Dodaj komentarz