Podopieczni Mariusza Śledziewskiego (Legionovia rocznik 1998) zremisowali na własnym boisku z MKS Znicz Pruszków 0:0.

Na murawę o godzinie 10:00 w podstawowym składzie wybiegli: Hubert Gostomski, Śledziewski Radosław, Więckowski Maciej, Zakrzewski Bartosz, Sliwiński Mateusz, Milewski Sebastian, Bawoł Jakub, Kozioł Mikołaj, Świderski Kamil, Kowalski Sebastian, Sawicki Jakub.

W rezerwie pozostali: Kłos Marcin, Rączka Jakub, Lewiński Karol, Sidun Rafał.

Okiem trenera: Po bardzo wyrównanym spotkaniu bezbramkowo zremisowaliśmy 0-0 z drużyną Znicza Pruszków. Drużyna gości od początku spotkania postawiła nam wysoko poprzeczkę, bardzo agresywnie atakując i nie pozwalając na zbyt wiele. W pierwszych 20 minutach zostaliśmy praktycznie zdominowani nie potrafiąc dłużej utrzymać się przy piłce i wyjść z pod presji rywala. W naszej grze było bardzo dużo niedokładności i chaosu, a twarda często “faul”gra rywali spowodowała, że do przerwy nie byliśmy w stanie stworzyć sobie żadnej klarownej okazji strzeleckiej. Po zmianie stron gra naszego zespołu znacznie uległa poprawie. Śmielej zaatakowaliśmy, skutecznie spychając rywali do obrony. Dodatkowo w 47. minucie po kolejnym brzydkim faulu na Sebastianie Milewskim boisko opuścił jeden z pomocników Znicza. Udało nam się zamknąć rywali na ich połowie. Niestety nie potrafiliśmy udokumentować tego faktu zdobyciem choćby jednego gola. Nadal sporo do życzenia pozostawiała precyzja podań, co było głównym powodem utraty płynności naszych akcji. Dodatkowo w kluczowych momentach – “rozegrania akcji ofensywnej w przewadze” – albo w dziwny sposób gubiliśmy piłkę, albo podejmowaliśmy zbyt nerwowo – błędne decyzje. Udało nam się wprawdzie w drugiej połowi stworzyć kilka sytuacji strzeleckich, lecz to było zbyt mało by pokonać solidnych rywali. Gra naszego zespołu nawet przez moment nie przypominała tej sprzed tygodnia. Zespół wdał się w walkę fizyczną, zapominając o głównych swoich atutach. Zabrakło cierpliwości, dyscypliny taktycznej, konsekwencji i chyba koncentracji. Mam nadzieję, że powodem słabszej gry zespołu była bardzo wczesna pora rozgrywania spotkania, a nie spadek formy. Musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji i jak najszybciej zapomnieć o takiej grze. Za tydzień czeka nas kolejny trudny mecz z równie wymagającym rywalem, jakim bez wątpienia jest niepokonany do tej pory UKS Młodzik – 18 Radom.

 

 

Odsłony: 663

Dodaj komentarz